Czuję wiele siły, energii, chce mi się żyć. /…/ Nie chcę wegetować, chcę dobrze przeżyć każdą chwilę. /…/ Żałuję, ze tak późno zdecydowałam się na terapię.”

Małgorzata B., 2012, Gorzeszów k/Kamiennej Góry

 

Wyjeżdżam stąd z nadzieją, że sobie poradzę i będę żyć świadomie pełnią życia. /…/ Cieszę się, że otrzymałam tutaj tyle wskazówek i informacji, ale najważniejsze jest to, że wiem, że jest ktoś, kto może mi pomóc. Zabieram ze sobą pełne akumulatory, by żyć.”

Aneta P., 2012, Jelenia Góra

 

Przyjechałam na kolejną sesję uskrzydlona, czekałam na nią niecierpliwie. /…/ Doświadczyłam tu głębokiego relaksu i spokoju. /…/ Wiem, że mam siłę do pokonania choroby. /…/ Bardzo chcę tu wracać, ciągle mi mało i mało…”

Jolanta T., 2012, Chocianów/Lubin

 

Uświadomiłam sobie, że mam duży potencjał do samoleczenia. /…/ Najważniejsze było poznanie skutecznych metod „rozprawienia się” ze stresem.”

Anna R., 2014, Lubin

 

Na tej sesji uświadomiłam sobie, że proces zdrowienia z choroby nowotworowej jest jednocześnie procesem uzdrawiania siebie jako osoby wspierające/j…/ Byłam pod wrażeniem, jak szybko wzrastało samopoczucie chorych, jak zmieniało się nastawienie do choroby , do własnych przekonań . Jak znikał odczuwany wcześniej ból i pojawiała się radość i wyjątkowa atmosfera . Chwilami miałam wrażenie, że jestem na  wyjątkowym spotkaniu  towarzyskim pełnym humoru i zabawy a nie na sesji terapeutycznej.

Teresa A., 2013, Opole

 

Ta sesja dała mi możliwość pozbycia się strachu przed chemioterapią. Mam informacje, jak sobie radzić z jej skutkami ubocznymi, jak ustalić dla siebie zasady odżywiania i spojrzeć na raka z dystansu, bez pesymistycznego nastawienia.”

Małgorzata S., 2011, Katowice

 

Zetknięcie się z ludźmi, którzy przeżywają to samo co ja, uzmysłowiło mi, że moje odczucia takie jak przerażenie, rozpacz, złość a nawet pretensje są zupełnie normalnym zjawiskiem, że okazywanie ich nie jest niczym złym, że można a nawet trzeba o nich głośno mówić i nie należy mieć z tego powodu wyrzutów sumienia/…/ Na zakończenie z całą stanowczością mogę stwierdzić, że sesja pokazała mi bardzo trudną rzecz- umiejętność mądrego przeżywania świata.

Trening relaksacyjny był moim ulubionym elementem sesji. Znikała nerwowość, wymiatało z mojej głowy wszystkie kłębiące się myśl. Niezwykle przyjemne doświadczenie.”

Monika L., 2013, Częstochowa

 

Dziękuję za ten tydzień na sesji, na który bardzo czekałam. Otrzymałam tu ogromną

wiedzę przekazaną w sposób profesjonalny, wsparcie, energię do radzenia sobie z chorobą,

umocnienie nadziei i wiary w lepsze samopoczucie i wyzdrowienie oraz wiary w zdrowe

i racjonalne myślenie. To wszystko we wspaniałej atmosferze, w której zapomnieliśmy

o naszych dolegliwościach. To mnie bardzo poruszyło, to był wspaniały tydzień!”

Halina K., 2013, Opole

 

Niezwykle ważna była dla mnie atmosfera, jaka panowała podczas tegorocznej sesji. I jak z początkowej nieufności ( ciekawości ) relacje te przeszły w pełną ciepła , atencji i wzajemnej życzliwości. /…/ Właśnie wtedy uświadomiłem sobie, jaka przemiana się w nas dokonuje. Oraz to, jaki potencjał jest we mnie.

Artur T., 2014, Chocianów

 

Często wspominam nasze sesje, towarzyszą mi codziennie,  czytam z drzwi lodówki w mojej kuchni, co jest w moim życiu najważniejsze i jakie rzeczy w życiu mam za darmo. To moje motto wisi również w pracy nad biurkiem. I to dzięki Tobie wcielam to w moje życie. Jestem spokojna i szczęśliwa.”

Monika W., 2013, Częstochowa

 

Uczę się żyć bez Mamy łudząc się, że tam, gdzie jest, ma lepiej. 

Największy żal mam do polskiej służby zdrowia. Z jednej strony znalezienie winnego pomaga mi, z drugiej nie jest to typowe szukanie dziury w całym. Wiedząc, że przy tej chorobie czas jest bardzo ważny, od 27 lipca diagnozowali, 18 sierpnia przyjęli do szpitala, 22 sierpnia (po trzech dniach katowania Mamy lewatywami) wpadli na pomysł zrobienia usg i to tylko dlatego, że się dusiła. I tu wyszło wodobrzusze. Terapia chemią rozpoczęła się 2 września, a po 20 dniach Mama zmarła. A może, gdyby zareagowali wcześniej i postawili prawidłową diagnozę ,byłoby inaczej? To jedyne nie daje mi spać, bo na to pytanie nie dostanę odpowiedzi już nigdy.”

Marcin K., 2014, Warszawa

 

Jestem zadowolona z prowadzonych na sesji zajęć, które uświadamiają, co jest dla nas najważniejsze. Szkoda tylko, że organizowane są tak rzadko. Uważam, że tego typu zajęcia powinny być prowadzone w wielu placówkach na terenie całego kraju, żeby mogło w nich brać udział wiele osób z diagnozą onkologiczną.”

Barbara K., 2014, Otmuchów

Podobały mi się zajęcia , nie tylko ze względu na  fajną , ciepłą atmosferę ( a uczestniczyłem już w niejednych), ale i z uwagi na program oraz sposób prowadzenia. Bardzo dobre były treningi relaksacyjne. Po powrocie z sesji wdrożyłem na co dzięń technikę świadomego oddechu. Poprawiły się relacje z najbliższą mi osobą. Wdrożyliśmy codzienne , poranne marsze z kijkami ( 3-5km – w zależności od natężenia mojego stałego bólu). Najbardziej się cieszę z tego, że moja żona zyskała bardziej optymistyczne podejście do własnej choroby i życia./…/ „

Krzysztof D., Wrocław, 2016

Ćwiczenia były dobrane bardzo trafnie. W mojej ocenie każde z nich: pokazywało nam prawdę o nas samych, uświadamiało popełniane przez nas błędy, pokazywało nasze mocne strony, nakłaniało do refleksji o czym należy sobie przypomnieć , bądź co należy w naszym życiu zmienić. Treningi relaksacyjne – coś wspaniałego. Coraz bardziej potrafię się zrelaksować, uwolnić od napięcia, zmęczenia. To wszystko dzięki prowadzącej.

Treningi relaksacyjne – coś wspaniałego. Coraz bardziej potrafię się zrelaksować, uwolnić od napięcia, zmęczenia. To wszystko dzięki prowadzącej.

Powrót z sesji– siedzę za kierownicą swojego samochodu. Zmierzam w kierunku domu. Jestem ja, mój samochód i bezpieczna droga. Z radia leci cichutka muzyka. Za oknem samochodu widzę piękną przyrodę. Jestem inna niż zawsze. Czuję się taka lekka. Nie zaprzątam sobie głowy tym, czy w domu jest pieczywo, czy powinnam po drodze zrobić zakupy, czy w czasie mojej nieobecności kwiatki były podlewane, itd. Moje biuro– to samo pomieszczenie, to samo wyposażenie, ale jedna ze ścian jest odrobinę inna. Wisi na niej kartka ze słowami M. Twaina (przywieziona z sesji):

Przeżyłem w swoim życiu mnóstwo strasznych rzeczy. Na szczęście większość z nich nigdy się nie wydarzyła”./…/

Anna R., Lubin, 2016

 

/…/Najwięcej wyniosłem z treningów relaksacyjnych oraz rozmów z Inką i uczestnikami. Podczas sesji:

– uświadomiłem sobie, że nie jest ze mną tak źle, jak myślałem ,

– uświadomiłem sobie, że bez wzroku też można żyć,

– ważne było dla mnie to, że uczestnicy sesji odnosili się do mnie z pełnym zrozumieniem.

Po powrocie z sesji inaczej spojrzałem na moją pracę zawodową, podchodzę do niej bardziej na luzie i z większym dystansem. Chętnie przyjadę ponownie./…/”

Jerzy D., Jelenia Góra, 2016

 

Dzięki wszystkim zajęciom na sesji do tej pory mam w sobie wiele energii i optymizmu. Podczas całej sesji czułam się bardzo dobrze i na ciele, i na duszy. Cieszyło mnie przebywanie wśród ludzi, z którymi mogłam podzielić się swoimi przeżyciami po diagnozie. Do tej pory mogłam o tym rozmawiać tylko z najbliższymi, a to jest trudne i dlatego nie robiłam tego zbyt często.”

Maria D., Jelenia Góra, 2016

 

Po powrocie z warsztatów więcej czasu poświęcam na wypoczynek ( i relaks ) bez wyrzutów sumienia, że  marnuję czas. Bardzo dobrze czułam się podczas relaksacji – prawie zawsze „odpływałam”  i „budziłam się” w dobrym nastroju. Będę polecać znajomym z diagnozą onkologicznym udział w takich warsztatach, bo mają szansę zdać sobie sprawę, że nie są sami na świecie z takim problemem, nabiorą dystansu i zmienią nastawienie do choroby na bardziej optymistyczne – a to przecież sprzyja zdrowieniu.”

Krystyna D., Wrocław, 2016

 

Dzięki uczestnictwu w sesji zrozumiałam, że jestem jedna jedyna w swoim rodzaju. W dużej mierze ode mnie zależy komfort mojego życia. Winna jestem swojemu organizmowi więcej uwagi – zrozumiałam, że nic w nim nie jest moim wrogiem, całość to wielki fenomen.

Istotne jest Tu i Teraz. Jeżeli nie mam na coś wpływu, to odpuszczam, nie tracę na to energii. Teraz słucham swojego organizmu, wiem, jakie korzyści płyną z głośnego śmiechu. Wiem, że nadmiar stresu mnie niszczy. Wykreślam słowo „muszę”- ja nic nie muszę (oprócz tego, co nieuchronne). Zaczynam w domu ćwiczyć świadome oddychanie, zmieniam zasady żywieniowe, sprawiam sobie i innym więcej przyjemności, dbam o długość snu i harmonię między duszą i ciałem.”

Krystyna L., Kochanów k/Kamiennej Góry, 2016